Sałatka Grecka

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam sałatkę grecką ! Jako, że wydaje się, że jest tyle wersji tej sałatki, ile osób je przyrządzających – postanowiłam dziś podzielić się własnym przepisem, wzorowanym na tym, jak tą sałatkę podaje się w Grecji 🙂

Nie byłabym sobą gdybym nie popłynęła we wspomnienia z nie tak dawnego, wrześniowego wyjazdu na Zakynthos, gdzie urzekła mnie (między innymi) wspaniała grecka kuchnia. A oto i kilka zdjęć ze wspomnianego wyjazdu pod hasłem „Greckie Przysmaki”:

Mrożony jogurt z dżemem z róży:

Sałatka grecka i pita z gyrosem:

Rozgryziona przeze mnie figa:

Krewetki w sosie winnym:
Pieczywo czosnkowe:

Poszukiwanie inspiracji:

Prawdziwa uczta dla podniebienia !

Poniżej przedstawiam mój przepis na sałatkę grecką. Warto wspomnieć, że ‚tradycyjna’ sałatka grecka nie zawiera w sobie sałaty (!), o czym w wielu polskich restauracjach wciąż się nie pamięta.

Składniki: (dla 2-3 osób):

  • 2 pomidory (najlepiej malinowe)
  • 1 papryka
  • 1 ogórek
  • 100 g sera feta (ja używam tego firmy Arla)
  • 1 mała czerwona cebula (może być delikatniejsza w smaku szalotka)
  • kilka wydrylowanych oliwek (czarnych lub zielonych)
  • oliwa z oliwek
  • sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:

Kroję pomidory i ogórka w drobną kostkę, paprykę w drobne paski, które kroję na pół, a cebulę w cienkie plastry. Kroję fetę w kostkę grubości 1×1 cm. Polewam sałatkę oliwą. Doprawiam solą i pieprzem do smaku.

Sałatka jest już gotowa. Podstawowa różnica pomiędzy tą serwowaną w Grecji a moją polega na tym, że Grecy podają na sałatce płat fety w całości. Ja natomiast lubię pokroić fetę w kostkę. Sałatka w ten sposób lepiej wygląda i.. wygodniej się ją je.

Reklamy

Naleśniki bezglutenowe z serem, szynką i pieczarkami

Moje pierwsze skojarzenie z naleśnikami? Paryż i tamtejsze Crepes, czyli bardzo cienkie, zwinięte naleśniki z nadzieniem. Chyba każdy, kto odwiedził Paryż wie o co mi chodzi.

Najbardziej smakowały mi Crepes z okolic Montmartre 🙂 Znajdują się one w czołówce najlepszych wspomnień z mojej podroży do Paryża w Marcu 2010.

Dziś – wyjątkowo – będzie prosto 🙂 W tym przepisie skupiłam się bowiem na „bezglutenowości” naleśników. Moim zdaniem za kilka lat w naszych rodzimych naleśnikarniach  na porządku dziennym będzie (a przynajmniej powinno być..) oferowanie dań bezglutenowych obok tych przygotowanych z normalnej mąki. Na razie jednak pozostaje mi (i pewnie wielu innym osobom) przygotowywanie bezglutenowych naleśników w domu.

Moją propozycję na najbardziej klasyczne naleśniki „na słono” przedstawiam poniżej.

Składniki (na 6 dużych naleśników):

  • 2 jajka
  • 1,5 szklanki mleka
  • 1,5 szklanki mąki bezglutenowej pierogowo – makaronowej
  • szczypta soli
  • szczypta cukru
  • 100 ml wody (opcjonalnie)
  • 15 dag pieczarek
  • 100 g startego sera (np. Mozzarella)
  • 100 g szynki

Przygotowanie:

  1. Do dużej plastikowej miski wsypuję 1,5 szklanki mąki bezglutenowej, wlewam 1,5 szklanki mleka, dodaję szczyptę soli i cukru oraz 2 jajka. Wszystko miksuję przez kilka minut na niskich obrotach do uzyskania jednolitej masy. Jeśli ciasto będzie za gęste, dodaję trochę wody i dalej miksuję.
  2. Ciasto odstawiam na 5 min.
  3. W tym samym czasie kroję pieczarki w cienkie plastry i opiekam je na oliwie przez 20 min, dodając do nich po upływie połowy czasu smażenia paprykę w proszku i pieprz.
  4. Szynkę kroję w drobną kostkę.
  5. Składniki umieszczam na 1/4 powierzchni naleśnika, następnie składam go na pół i jeszcze raz na pół – tworząc kształt trójkąta.
  6. Naleśniki przekładam na blachę i podgrzewam w piekarniku w temperaturze 150 st. przez ok. 10 min.

Moje propozycje podania:

Ja podczas konsumpcji:
I wreszcie: naleśnik w specjalnej wersji mini – dla najmłodszych:

Phat Thai (tajski makaron ryżowy z krewetkami)

Kuchnia tajska to przede wszystkim różnorodność przypraw, owoców, warzyw i – przede wszystkim – owoców morza. Tajowie (zupełnie jak ja!) uwielbiają jeść. Ich kuchnia jest nie tylko wyrazista, pyszna, ale także bardzo zdrowa.

Poniżej zamieszczam kilka zdjęć z mojej podróży do Tajlandii, która miała miejsce w wakacje 2010. Zdjęcia tajskiego jedzenia oraz ulicznych jadłodajni zapadły mi szczególnie w pamięć.

Przejdźmy do samego przepisu 😉

Phat thai to makaron ryżowy przysmażony z krewetkami, warzywami, jajkiem i posypany orzeszkami ziemnymi. Przez wielu (w tym i mnie) uważany za narodową potrawę Tajlandii.

 Phat thai nie jest zbyt skomplikowane do przyrządzenia, które nie powinno zająć więcej niż 30 minut. Danie jest pyszne, o zdecydowanym, słodko – kwaśno -pikantnym smaku, a przy tym bardzo zdrowe i lekkie.

Składniki:

  • 200 g szerokiego makaronu ryżowego
  • 2 łyżki oleju sezamowego
  • 250 g krewetek Black Tiger
  • 2 drobno posiekane ząbki czosnku
  • 1 dymka pokrojona na cienkie krążki lub w kostkę
  • 2 ubite jajka
  • 1 limonka
  • 1 cytryna
  • 3 łyżki sosu ostrygowego
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 czerwona papryka
  • Posiekane orzeszki ziemne (opcjonalnie)
  • Listki bazylii (do dekoracji)

Sposób przygotowania:

  1. Krewetki marynuję w marynacie (sok z 1 limonki, sok z 1 cytryny, połowa posiekanej czerwonej papryczki chili, 1 łyżeczka soli, 1 łyżeczka cukru – białego lub brązowego) co najmniej 2 godziny.
  2. W małym rondelku zagotowuję krewetki razem z marynatą i gotuję przez ok. 10 min, do czasu uzyskania przez krewetki miękkości.
  3. W tym samym czasie w innym garnku doprowadzam wodę do wrzenia, dodaję 1 łyżkę soli, wrzucam makaron ryżowy, wyłączam gaz i
    pozostawiam makaron na ok. 5 min we wrzącej wodzie. Później odlewam wodę i pozostawiam makaron na sitku.
  4. Na dużej patelni (lub w woku) smażę dymkę i czosnek na oleju sezamowym. Kiedy się lekko zeszklą dodaję pokrojoną w kostkę czerwoną paprykę.
  5. Następnie na patelnię dodaję krewetki wraz z marynatą.
  6. Do całości dodaję makaron ryżowy.
  7. Po ok. 2 min wlewam na patelnie 2 ubite wcześniej jajka. Mieszam energicznie przez kolejne 2 minuty.

W zależności od preferencji, można dodać na koniec trochę więcej sosu ostrygowego i oleju sezamowego. W ten sposób danie nie będzie zbyt suche. Moja interpretacja podania tej potrawy przedstawiona została poniżej. Do dekoracji użyłam listków świeżej bazylii.